fbpx
Gwatemala

Jezioro Atitlan uznawane jest za jedne z najpiękniejszych na świecie

Jezioro Atitlan to highlight każdej podróży do Gwatemali. Wszystkich jezior na świecie (jeszcze) nie widziałam, jednakże tej konkretnej przeszkodzie terenowej o wilgotności 100% uroku nie można odmówić, szczególnie iż nad jej brzegiem przycupnęły sobie aż trzy majestatyczne wulkany. W okolicy jeziora każdy znajdzie coś dla siebie, bo Atitlan jest i do tańca i do różańca, dla aktywnych
i pasywnych, dla imprezowiczów i poszukiwaczy strefy zen. Taki All Inclusive wśród atrakcji turystycznych Gwatemali. 

Od czasu kolonizacji przez Hiszpanię Gwatemala miała cztery stolice.

Pierwsza stolica Iximche została spalona w 1526r. przez Hiszpanów, Ciudad Vieja zniszczył w 1541r. wulkan Agua, a w 1773r. trzęsienie ziemi obróciło w gruzy Antiguę. Nowa stolica nosi nazwę  „La Nueva Guatemala de la Asunción”
w skrócie … Guatemala. Życzymy jej powodzenia!

Quetzal to ptak

W mitologii prekolumbijskiej quetzal uznawany był za symbol piękna i umiłowania wolności.
Powiadają, ze pojmany w niewolę  szybko popełnia samobójstwo.
Dlatego też ten symbol walki o niepodległość odnalazł swoje miejsce na fladze Gwatemali.

Quetzal to waluta 

1 quetzal = 100 centavos
Starożytni Majowie używali piór quetzala jako środka płatniczego. 
Nazwa pozostała do dziś, jednakże obecnie w Gwatemali płaci się
w bardziej humanitarny sposób.

 

Najlepsza kawa pochodzi właśnie z Gwatemali.

Uprawie kawy zdecydowanie sprzyja gwatemalski klimat i gleba naturalnie nawożona przez … wulkany. To tutaj wynaleziono kawę typu instant.

(Nie)stety, wysokiej jakości kawa jest w głównej mierze eksportowana. Dlatego też to, co zostanie Ci zaserwowane w gwatemalskiej restauracji, będzie miało smak srogiego rozczarowania, porównywalnego do momentu, gdy orientujesz się, iż w pączku z nadzieniem nie ma nadzienia.

W Gwatemali znajduje się jedna z największych dziur w ziemi na Ziemi.

Data: 30 maj 2010. Miejsce: Gwatemala City. 
W sercu miasta powstaje OLBRZYMIA DZIURA. Szeroka na 20 metrów i głęboka na 30 pięter pustka pochłonęła 3-kondygnacyjny budynek i jeden dom. Spowodowała również śmierć jednej osoby. 

Winowajcą powstania głęboko nie zagospodarowanej przestrzeni okazał się słaby materiał na którym zbudowano miasto – pumeks wulkaniczny. Już sama nazwa wskazuje, iż nadaje się raczej do złuszczania zrogowaciałego naskórka stóp niż jako fundament stolicy państwa. Na Śląsku mieszkam, nie jedną szkodę górniczą widziałam, mogę oceniać.

Gwatemala to jeden z największych producentów jadeitu

Ten znany już w czasach prekolumbijskich kamień był ceniony i dostępny tylko dla elit, a także stanowił ważny element rytuałów. Hiszpańscy konkwistadorzy wierzyli, iż indiańskie zielone kamienie leczą choroby nerek i nazywali je kamieniami nerkowymi. Po katalońsku piedra de hijada oznacza kamień nerkowy, a stąd już niedaleka droga do słowa “JADE”.

“Święty kamień władzy, długowieczności, płodności, mądrości i równowagi” wciąż nie należy do najtańszych, ale czego się nie robi dla ukochanej, prawda Panowie?

14% mieszkańców żyje za mniej niż 1.25$ za dzień

Czyli za połowę kawy w Starbucksie…

 60-70% ludności nie potrafi czytać ani pisać

To, co wydaje się nam rzeczą trywialną, dla innych może być „super-mocą”.

Chickenbusy

Sprowadzone z USA szkolne autobusy przeżywają tutaj swoją drugą młodość, a przejażdżka nimi to istna frajda. Niekoniecznie planowane leżenie na sąsiadce, pośladki współpasażera na wysokości Twojej twarzy i przypadkowa integracja tych dwóch, jakże odległych światów, czy też zapach palących się hamulców, to tylko niektóre przyjemności, które sprawią, iż zapamiętasz tę podróż do końca swych dni! 
O bezpieczeństwie w Gwatemali i w trakcie podróży chickenbusami pisałam tutaj.

Tyle teorii, czas na praktykę! 

Trasa: Chajul – Nebaj.

Zaczynamy delikatnie. Wsiadamy do minibusa, który szybko się wypełnia. W momencie,  gdy już jesteśmy pewni, iż absolutnie NIKT się nie zmieści, dopychają jeszcze 5 osób.
7 quetzali/3.5zł; 45 minut drogi; komfort – bywało gorzej

Trasa: Nebaj – Santa Cruz del Quiche

Jeżeli poprzedni autobus był pełen, tak ten jest wypchany jest po brzegi jak Lidl, podczas promocji karpia. Po drodze mijamy napis “zapnij pasy”. Oj, nie potrzebuję pasów. Jestem trzymana z każdej strony na tyle dobrze, iż nawet granat mnie stąd nie wyrwie. Smaczku, a raczej zapaszku, dostarczają nam hamulce, które zaczynają się dymić. Nie powoduje to zbytniej trwogi u naszego kierowcy, który w kolejne górskie zakręty wchodzi niczym Schumacher. Może to pozwoli schłodzić nasze hamulce… Ostatnią część trasy spędzam z łokciem sąsiadki wbitym w mój brzuch.
25q/12 5zł; 2,5 godz.; komfort – zły

Trasa: Quiche – Los Encuentros

Po chwilowym rozprostowaniu nóg wsiadamy do prawdziwego chickenbusu (kurowozu). I tu zaczyna się zabawa, gdyż zamiast do busa wsiedliśmy na jakiś hardcorovy rollercoaster. Na zakrętach mimowlnie zaburzam przestrzeń osobistą innych współpasażerów, na progach zwalniających czuję się jak Adam Małysz, a moje jelita wielokrotnie uderzają o żebra. Momentami przestaję siedzieć, a zaczynam wisieć, kurczowo trzymając sie poręczy. Podjazdy w górach są tak strome, iż jadąc samochodem 4×4 bym zwątpila , a nasz kierowca szkolnego autobusu z USA pokonuje je z palcem w … oku. Odpada fragment autobusu, jednakże taki problem to nie problem. Troche śliny i sznurka i znów będzie furgać jak ta lala. Wszystko wokoło jest pokryte pyłem, podobnie jak nasze płuca. Pod koniec podróży jestem już mocno wstrząśnięta jak dobre Martini. Brakuje mi tylko palemki i słomki.
10q/5zl; 1,5 godz.; komfort – brak

Trasa: Los Encuentros – Solola

Przesiadamy się do kolejnego kurowozu, który jest puściutki i sunie gładko po drodze.
2q/1zł; 35 min.; komfort – luksus 

Trasa: Solola – Panajachel

Jeden autobus uciekł nam sprzed nosa, ale w Gwatemali to nie problem. Zaraz za nim czeka kolejny bus, który ruszy, gdy tylko się zapełni. Zdarza się, iż trwa to 5 min, niekiedy 15, a czasem i całą wieczność. Ten rusza po 10 minutach. – nie najgorzej. Trasa jest malownicza i w oddali już widać potężne sylwetki wulkanów. Nie minę się z prawdą, gdy powiem, iż wysiadamy w biegu, a nasze bagaże są zrzucane już z odjezdzającego busa. Taki pośpiech w Gwatemali? Niespotykane.
3q/1.5zł; 25 min.; komfort – bez zastrzeżeń

Trasa: Panajachel – San Pedro La Laguna

Płyniemy łodzią. Trafiamy na przecudny zachód słońca nad jeziorem Atitlan. Trzy majestatyczne wulkany zerkają na nas groźnie, a ja umieram … ze szczęścia.
25q/12zł; 40 min.; komfort – jestem w niebie!

Ktoś chętny na taką przejażdzkę?

Gwatemala
Gwatemala
Jeżeli spodobał Ci się nasz wpis, miło nam będzie jak puścisz go dalej.
Myślę, że mogą Cię zainteresować również te wpisy na naszym blogu.
Nasze podróże możesz śledzić na bieżąco na facebooku i na instagramie.
Dzięki, że byłeś z nami tu przez chwilę <3
Do zobaczenia gdzieś w drodze!

Z wykształcenia dietetyk, z zamiłowania podróżnik. Na swoim koncie ma 33 odwiedzone kraje i apetyt na zdecydowanie więcej. Maniaczka organizowania podróży na koniec świata. Podwładna dwóch rozpieszczonych kotów.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x
G-8ZVJD2KRYR