fbpx

Chickenbusy, czyli jazda bez trzymanki

Czym są Chickenbusy?

Sprowadzone z USA szkolne autobusy przeżywają tutaj swoją drugą młodość, a przejażdżka nimi to istna frajda. Niekoniecznie planowane leżenie na sąsiadce, pośladki współpasażera na wysokości Twojej twarzy i przypadkowa integracja tych dwóch, jakże odległych światów, czy też zapach palących się hamulców, to tylko niektóre przyjemności, które sprawią, iż zapamiętasz tę podróż chickenbusem do końca swych dni! 


O bezpieczeństwie w Gwatemali i w trakcie podróży chickenbusami pisałam tutaj.

Tyle teorii, czas na praktykę! 

Trasa: Chajul – Nebaj.

Zaczynamy delikatnie. Wsiadamy do minibusa, który szybko się wypełnia. W momencie,  gdy już jesteśmy pewni, iż absolutnie NIKT się nie zmieści, dopychają jeszcze 5 osób.
7 quetzali/3.5zł; 45 minut drogi; komfort – bywało gorzej

Trasa: Nebaj – Santa Cruz del Quiche

Jeżeli poprzedni autobus był pełen, tak ten jest wypchany jest po brzegi jak Lidl, podczas promocji karpia. Po drodze mijamy napis „zapnij pasy”. Oj, nie potrzebuję pasów. Jestem trzymana z każdej strony na tyle dobrze, iż nawet granat mnie stąd nie wyrwie. Smaczku, a raczej zapaszku, dostarczają nam hamulce, które zaczynają się dymić. Nie powoduje to zbytniej trwogi u naszego kierowcy, który w kolejne górskie zakręty wchodzi niczym Schumacher. Może to pozwoli schłodzić nasze hamulce… Ostatnią część trasy spędzam z łokciem sąsiadki wbitym w mój brzuch.
25q/12 5zł; 2,5 godz.; komfort – zły

Trasa: Quiche – Los Encuentros

Po chwilowym rozprostowaniu nóg wsiadamy do prawdziwego chickenbusu (kurowozu). I tu zaczyna się zabawa, gdyż zamiast do busa wsiedliśmy na jakiś hardcorovy rollercoaster. Na zakrętach mimowlnie zaburzam przestrzeń osobistą innych współpasażerów, na progach zwalniających czuję się jak Adam Małysz, a moje jelita wielokrotnie uderzają o żebra. Momentami przestaję siedzieć, a zaczynam wisieć, kurczowo trzymając sie poręczy. Podjazdy w górach są tak strome, iż jadąc samochodem 4×4 bym zwątpila , a nasz kierowca szkolnego autobusu z USA pokonuje je z palcem w … oku. Odpada fragment autobusu, jednakże taki problem to nie problem. Troche śliny i sznurka i znów będzie furgać jak ta lala. Wszystko wokoło jest pokryte pyłem, podobnie jak nasze płuca. Pod koniec podróży jestem już mocno wstrząśnięta jak dobre Martini. Brakuje mi tylko palemki i słomki.
10q/5zl; 1,5 godz.; komfort – brak

Trasa: Los Encuentros – Solola

Przesiadamy się do kolejnego kurowozu, który jest puściutki i sunie gładko po drodze.
2q/1zł; 35 min.; komfort – luksus 

Trasa: Solola – Panajachel

Jeden autobus uciekł nam sprzed nosa, ale w Gwatemali to nie problem. Zaraz za nim czeka kolejny bus, który ruszy, gdy tylko się zapełni. Zdarza się, iż trwa to 5 min, niekiedy 15, a czasem i całą wieczność. Ten rusza po 10 minutach. – nie najgorzej. Trasa jest malownicza i w oddali już widać potężne sylwetki wulkanów. Nie minę się z prawdą, gdy powiem, iż wysiadamy w biegu, a nasze bagaże są zrzucane już z odjezdzającego busa. Taki pośpiech w Gwatemali? Niespotykane.
3q/1.5zł; 25 min.; komfort – bez zastrzeżeń

Trasa: Panajachel – San Pedro La Laguna

Płyniemy łodzią. Trafiamy na przecudny zachód słońca nad jeziorem Atitlan. Trzy majestatyczne wulkany zerkają na nas groźnie, a ja umieram … ze szczęścia.
25q/12zł; 40 min.; komfort – jestem w niebie!

Ktoś chętny na taką przejażdzkę?

Polecamy bardzo!

Jeżeli spodobał Ci się nasz wpis, miło nam będzie jak puścisz go dalej.
Myślę, iż mogą Cię zainteresować również te wpisy na naszym blogu.
Nasze podróże możesz śledzić na bieżąco na facebooku i na instagramie.
Dzięki, że byłeś z nami tu przez chwilę <3
Do zobaczenia gdzieś w drodze!

Z wykształcenia dietetyk, z zamiłowania podróżnik. Na swoim koncie ma 33 odwiedzone kraje i apetyt na zdecydowanie więcej. Maniaczka organizowania podróży na koniec świata. Podwładna dwóch rozpieszczonych kotów.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x
G-8ZVJD2KRYR