fbpx

Dlaczego śpimy w samochodzie?

Mokrzy, umorusani i zmęczeni docieramy na camping. Niby moglibyśmy spać kolejną noc w Astrze, ale na widok łóżka w wypasionym namiocie zaczynają iskrzyć nam oczy.

Pierzemy wszystko, ładujemy wszystko, czujemy, że odzyskujemy godność. Gotujemy sobie radośnie na tarasie tuńczyka z pesto i makaronem, nie zważając na to, że kawałki ryby wydostają się na zewnątrz patelni. Wabi to nieśmiałego kota, który wylizuje puszki po tuńczyku. Moje serce kociary mięknie i serwuje mu jedyne co mam – konserwę turystyczną.

Gasimy światło, idziemy spać.

Budzi mnie wycie z piekła rodem. Tuż nad moim uchem. Po chwili do wycia dołączają kolejne głosy. Umieram. Niestety nie, ale bardzo chcę umrzeć. W oddali słyszę skowyt jakby odpowiadający na zapytanie watahy i nagle wszystko milknie. I co, kurwa, teraz? Budzę Dawida.

D: Bo ja w pracę muszę…
M: W jakiej pracy?! Do cholery, Dawid tu są wilki!
D: E tam… nic nie słyszę

I zasypia!!! Najwidoczniej jego sposób na odstraszanie wilków to udawanie niedźwiedzia, czyli chrapanie. Zostaję sama na polu walki. Jak kurna zajebiście, ze jesteśmy zupełnie sami na tym polu campingowym. To, co jeszcze kilka godzin temu wydawało się największa zaletą tego miejsca, właśnie stało się naszym przekleństwem. Nasze szczątki odkryje dopiero sprzątaczka.

Zwołuje sztab kryzysowy sama ze sobą!

– Dobra, Magda! Ogarnij się, nie czas na panikę. Co masz w namiocie? Noże?
– W samochodzie.
– Saperka?
– W samochodzie.
– Ogień?
– W samochodzie.
– To co Ty, kurna, masz?
– Suchy szampon i OFF.
– W sumie nie najgorsze rozwiązanie. Jak pryśniesz tym w oczy wilka, to albo go zaboli i
ucieknie, albo się wkurzy i szybciej będzie po wszystkim. Co jeszcze?
– Gdzieś czytałam, że jak zbliża się dzikie zwierzę, to trzeba latarką poświecić mu po oczach.
– No ale to chyba o dziki chodziło?
– A skąd mam to, kurła, wiedzieć?!
– Ok., nie zaszkodzi spróbować. Dobra, zostawiłaś telefon przy TV, szybko dobiegnij do niego i wracaj do łóżka.
W łóżku jesteś bezpieczna
– Dobra, mam! I co teraz?
– Teraz to czekamy co się stanie….

I tak leże w tym łóżku, nasłuchuje i patrzę, czy jakieś cienie nie pojawią się na namiocie. Tyle dni, w tylu miejscach spaliśmy zawsze albo w pokoju albo w samochodzie, którego blachy dawały nam ochronę przed światem zewnętrznym. I dziś, właśnie dziś, stwierdziliśmy, że kawałek szmaty wystarczy.

I wtedy przypominam sobie o tym tuńczyku, co mi się wysypał na taras, i o konserwie turystycznej, której kot nie zjadł. Nie no, brawo, Pluskoty, brawo. Szkoda, ze jeszcze sami się nie zamarynowaliśmy w jakimś dobrym sosie, by wilkom bardziej smakowało!


Po godzinie takich rozmyślań i tachykardii zasypiam przy cały czas włączonej latarce.

Około 5tej budzi mnie Dawid, który chce wyjść z namiotu.
M: Gdzie Ty idziesz?!
D: Siku
M: Przecież tam są wilki!
D: Jakie wilki?!
M: No przecież Ci mówiłam!
D: Serio?
M: Serio!!!
D: To ja teraz nie zasnę!
M: Teraz, to ja to w dupie mam!
Zasłaniam się kołdrą i idę spać.

Rano wychodzimy niepewnie z namiotu i … dzień jak codzień. Nic się nie stało. Tylko po konserwie turystycznej nie ma śladu.


I właśnie dlatego śpimy w samochodzie.

Dlaczego śpimy w samochodzie?

Jeżeli spodobał Ci się nasz wpis, miło nam będzie jak puścisz go dalej.
Myślę, iż mogą Cię zainteresować również te wpisy na naszym blogu.
Nasze podróże możesz śledzić na bieżąco na facebooku i na instagramie.
Dzięki, że byłeś z nami tu przez chwilę <3
Do zobaczenia gdzieś w drodze!

Z wykształcenia dietetyk, z zamiłowania podróżnik. Na swoim koncie ma 33 odwiedzone kraje i apetyt na zdecydowanie więcej. Maniaczka organizowania podróży na koniec świata. Podwładna dwóch rozpieszczonych kotów.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x
G-8ZVJD2KRYR