fbpx
  • Home
  • /
  • Kraje
  • /
  • Mediolan – co i jak zwiedzić, by się zachwycić
Mediolan

Mediolan – co i jak zwiedzić, by się zachwycić

Mediolan – czy warto?

“Mediolan jest przereklamowany”, “Nic tam nie ma, tylko katedra i galeria”, “To już Bergamo lepsze” – takimi tekstami próbowali ochłodzić mój przedwyjazdowy zapał znajomi.

Może to urok stolicy mody, może półroczny post podróżniczy, a może jedno i drugie, ale ja jestem Mediolanem po prostu zachwycona. Jak bardzo?  W ciągu jednego dnia napstrykałam 426 zdjęć. Innymi słowy, jestem BARDZO zachwycona. Śmiało więc mogę powiedzieć tym malkontentom: “veni, vidi, vici!”, a Tobie opowiedzieć co i jak zwiedzić, byś również wrócił/a z bagażem pełnym pięknych wspomnień.

Mediolan: Katedra

Niejedną katedrę w życiu widziałam, ale ta konkretna jest naprawdę wyjątkowa. Co zrobiło na mnie taki olbrzymie wrażenie? Ogrom i przepych? Wnętrze, pełne dostojnych kolumn i barwnych witraży? Elewacja pokryta rzeźbami i misternymi zdobieniami? Nope, to nie to. Jest to jedna z niewielu katedr (a może i jedyna?), po której dachu można (a nawet trzeba!) sobie podreptać!

Mediolan

I tak jak wnętrze katedry jest naprawdę wypieszczone, zewnętrze efektowne, tak dach katedry to prawdziwy majstersztyk! 135 smukłych wieżyczek, rzeźb i gargulców + fenomanalny widok z tarasów katedry na Mediolan – taki zestaw musi zachwycić nawet najbardziej opornego na sakralne uroki turystę.

Ciekawostka: Budowę katedry rozpoczęto w 1387r, a jej wykończenie zajęło (bagatela) 600 lat. Ostatnie elementy dodano dopiero w 1965 roku!

A schodząc z katedry nie zapomnij o obowiązkowym selfie z Duomo i gołębiem w ręce!

ProTip Dawida:

Jeżeli chcesz mieć mega-turbo-instagramową fotkę z gołębiem. która sprawi, że zazdrość zeżre Twoich znajomych, wystarczy, że …  weźmiesz ze sobą trochę gotowanej kukurydzy (np. puszkę).

Plan rozgrywki:
1. Ustawiasz się w docelowym miejscu, a Twój fotograf czeka już w gotowości.
2. Rozsypujesz trochę kukurydzy wokół siebie by zwabić stadko gołębi.
3. Wystawiasz dłoń z kukurydzą.
4. Czekasz. Zawsze znajdzie się jakiś gołąb, który bardziej ceni żołądek wypchany węglowodanami od wszystkich piór i wyląduje na Twej ręce.
5. Pstryk!

Oczywiście możesz kupić kukurydzę od okolicznych naciągaczy, ale będzie kosztowało Cię znacznie, ZNACZNIE drożej.

ProTipy Magdy: 

  • Ja wiem, że tak jak ja nienawidzisz stać w pełnym słońcu w kolejce, która przesuwa się z prędkością martwego żółwia, dlatego zawczasu zaopatrz się w bilety na stronie katedry (klik)
  • Mimo, że sama nienawidzę chodzić pod górę to polecam wejście na tarasy katedry schodami – trochę się zmęczysz, ale nie przesadnie, a zawsze parę euro w kieszeni zostanie.
  • Nie bierz ze sobą drona ani żadnych ostrych narzędzi, bo na kontroli bezpieczeństwa każą Ci je wyrzucić.
  • Naprawdę polecam wczesną pobudkę
    i pojawienie się przed katedrą tuż przed jej otwarciem. Masz wtedy szanse na najmniejsze tłumy
    i znośne temperatury.
  • Najładniejsze światło do zdjęć katedry jest tuż przed zachodem słońca. 

Mediolan: Galeria Wiktora Emanuela II

Tuż obok katedry znajduje się mekka wszystkich zakupoholików – Galleria Vittorio Emanuele II. To jedno z najstarszych i najsłynniejszych centrów handlowych nie tylko w Europie, ale również na świecie. Galeria została zaprojektowana w 1861 roku, budowa trwała dwanaście lat, a nad jej przebiegiem czuwał włoski architekt Giuseppe Mengoni.

No i cóż mogę rzecz… jest tutaj jakby luksusowo. Loius Vuitton, Prada i inne znane marki właśnie tutaj rozsiadły się w eleganckich murach i wabią smakowitymi witrynami. Ceny jak na miejsce i status przystało, więc dla mnie trochę takie lizanie loda przez szybę. Drogą szybę.

Ciekawostka: Mimo, że z pewnością będziesz zadzierać głowę, by podziwiać kunsztowne szklane sklepienie, to warto pochylić się nad przepiękną mozaiką posadzkową. W centralnej część galerii znajdują się mozaiki przedstawiające herby czterech włoskich miast, czyli Mediolanu, Rzymu, Florencji i Turynu. Wśród turystów rozeszła się fama, że trzykrotne obrócenie się na pięcie na herbie Turynu, a konkretnie na jądrach byka przynosi szczęście.

Prawda jest zgoła inna. Mediolańczycy, którzy szczerze nienawidzą Turyńczyków, przechodząc po herbie zwykli deptać bycze przyrodzenie. Turyści podpatrzyli, dopisali ideologię i teraz bykowi wciąż trzeba uzupełniać nadwyrężoną cenną część ciała.  

Mediolan: Santuario di San Bernardino alle Ossa

Rzut pizzą od Duomo znajduje się inne miejsce kultu religijnego, dosyć …. makabryczne.

W Il Bernardino znajduje się kapliczka, która po brzegi wypełniona jest szczątkami ludzkimi. Wchodząc do niej masz wrażenie jakby zawisła nad Tobą śmierć.

Jak powstało to miejsce? Legend jest cała garść, a prawda dość prozaiczna. Gdy zabrakło miejsca na okolicznym cmentarzu szczątki zaczęto zbierać w kaplicy. Gdy miejsce zaczęło zyskiwać na popularności postanowiono stworzyć olbrzymie obrazy, w których kości stanowią tło dla krzyży z czaszek robią piorunujące wrażenie. Miejsce przerażające i fascynujące jednocześnie.

Mediolan: Park Sempione

Jako, że do centrum Mediolanu do tego czasu przybyły już na pewno stada turystów, nadszedł czas od nich uciec i złapać chwilę oddechu w parku Sempione. Na złaknionych dotyku historii czeka tu łuk triumfalny, arena i zamek Sforzów (https://www.milanocastello.it/en).

Park Sempione to 36ha wypełnionych zielenią, drzewami, fontannami, a obecność małej biblioteki, akwarium, zamku, muzeum sztuki, małych knajpek z przekąskami sprawia, iż park Sempione może być nie tylko przystankiem w podróży, ale też głównym jej celem.

Ciekawostka: Dokładnie z tych Sforzów wywodziła się królowa Bona, postać dość kontrowersyjna, przez kronikarzy nazywana chciwą, podstępną i żądną władzy. Bona zrobiła jednak wiele dobrego dla Polski. Zadbała o wzmocnienie Polski, rozwój i zagospodarowanie wcześniej zaniedbanych terenów, wybudowała mosty, młyny, tartaki. Obdarzona była nieprzeciętną inteligencją, była dumna i bezwzględna wobec możnych, broniła biednych i słabych przed uciskiem. Tymczasem większość z nas kojarzy ją z tym, że sprowadziła do Polski włoszczyznę…

Mediolan: Navigli

W Mediolanie jest jedyne i słuszne miejsce, gdzie powinieneś/powinnaś spędzić wieczór – w dzielnicy artystów Navigli. Po zachodzie, niczym ćmy do światła, zlatują się tu imprezowicze z całego miasta, bo to tu tętni życie nocne.

Można tu oddać się smakowaniu aperitivo w licznych knajpkach, usadowionych nad kanałem Grande, albo uzbroić we własne zasoby rozsiąść się wygodnie wokół basenu portowego i wsłuchać w nocne bicie serca miasta. To miejsce ma ten “vibe”.

INFORMACJE PRAKTYCZNE

Jak dostać się do Mediolanu?
Najlepiej, najtaniej, najszybciej i najwygodniej samolotem dolecieć do Bergamo, a stamtąd, wprost z lotniska, autobusem w ciągu godziny dostać się do centrum miasta autobusem (np. tym albo tym)

Noclegi
Ze względu na bogate życie nocne w dzielnicy Navigli sugerowałabym szukanie noclegu właśnie w tych okolicach. W znalezieniu hotelu bądź hostelu jak zwykle przydatny będzie booking, a kwater prywatnych najlepiej szukać na airbnb

Przemieszczanie się
“Jazda samochodem po centrum włoskiego miasta” – sam/a przyznasz, iż to nie brzmi dobrze. Wiem, że jeszcze gorzej brzmi standardowa cena parkingu (20 euro/dzień), ale ze względu na liczne doniesienia o włamaniach i kradzieżach, jestem przekonana, iż jest to dobra cena za spokój duszy. Po mieście najlepiej i najwygodniej poruszać się metrem. Cena biletu 2 euro/przejazd lub 7,50 euro/24h.
https://www.atm.it/en/Pages/default.aspx

Jedzenie
Bardzo dobrą pizzę, bardzo niedaleko Il Duomo zjedliśmy w Fresco & Cimmino. Restauracja niestety nie należy do najtańszych (coperto 3 euro/osobę).

Last, but not least…
Na zwiedzanie miasta polecam zarezerwowac sobie dwa pełne dni, by móc nieśpiesznie korzystać z jego uroków.

A żeby było jeszcze milej, wygodniej i taniej możesz zaopatrzyć się w kartę Milan City Pass.

 

Jeżeli spodobał Ci się nasz wpis, miło nam będzie jak puścisz go dalej.
Myślę, iż mogą Cię zainteresować również te wpisy na naszym blogu.
Nasze podróże możesz śledzić na bieżąco na facebooku i na instagramie.
Dzięki, że byłeś z nami tu przez chwilę <3
Do zobaczenia gdzieś w drodze!

Z wykształcenia dietetyk, z zamiłowania podróżnik. Na swoim koncie ma 33 odwiedzone kraje i apetyt na zdecydowanie więcej. Maniaczka organizowania podróży na koniec świata. Podwładna dwóch rozpieszczonych kotów.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x
G-8ZVJD2KRYR